Press

Głos Wielkopolski: Titus - Różnica wieku zaciera się, gdy odpalamy wzmacniacze [Wywiad]

Ma 44 lata i jest legendą polskiego heavy-metalu. W rozmowie z nami cofnął się o 30 lat - jaki był Titus w wieku swojego obecnego kolegi z zespołu Anti Tank Nun, 14-letniego Igora Gwadery.

hell04

Zanim porozmawiamy o zespole Anti Tank Nun i Igorze, chciałbym, żebyś cofnął się w czasie o 30 lat. Masz 14 lat, jest początek lat 80., idziesz na koncert Maanamu w Arenie, swój pierwszy w życiu...

Titus: Nie słuchałem wtedy jeszcze hard-rocka. Maanamu już tak, bo chodziło to w radiu, miałem Beatlesów i Bee Geesów, ale to nie był jeszcze etap rock'n'rolla, który zaczął się u mnie później, jak poszedłem do technikum. Spotkałem tam Zakaza, jednego z pierwszych poznańskich punków. I wtedy się wszystko pozmieniało.

Dlaczego poszedłeś na ten Maanam?

Titus: Wszyscy chodzili, bo to były jedyne koncerty w ogóle. Teraz jest ich miesięcznie sto do wyboru, ale wtedy Maanam był takim rarytasem, że grali cztery razy z rzędu, dwa razy w sobotę o 17 i 20 oraz dwa w niedzielę o 17 i 20. Wszystko w Arenie.

Miałeś już w głowie metal? 

Titus: To później. Mogłem mieć lat 15, gdy usłyszałem album Saxon "Wheels Of Steel", który mnie zwalił z nóg, a zaraz za nim pojawiły się kolejne i w ciągu roku byłem obcykany w całej nowej fali brytyjskiego heavy-metalu i punk-rocka - dzięki Zakazowi. Nosiłem różowe spodnie w kratę i marynarkę, jak klasyczne punki z lat 70.

Nie było internetu, kraj w stanie wojennym - skąd braliście muzykę?

Titus: Nagrania brało się od dwóch znanych w środowisku panów, którzy skądś mieli płyty z Zachodu i za pieniądze dawali odgrywać je na kasety. Kiss "Alive II" kosztowało nas 1000 złotych, na które złożyliśmy się w czwórkę. Ale to już była oryginalna kaseta, którą zajeździliśmy. Czyli jako 14-latek byłem jeszcze zielony, ale rok później - już całkiem obyty.

Wracamy do roku 2012. Kim jesteś dla 14-letniego dziś Igora, z którym grasz w kapeli? 

Titus: Nie wiem, nie powiedział mi. On w ogóle niewiele mówi, co mi się bardzo podoba. Ani ze mną, ani na próbach - po prostu siedzi i gra. Ale, co jest ciekawe, ma na półce te same płyty co ja - nie jakieś bzdury, nu-metal czy inne zamaskowane disco. Byłem w jego pokoju na piętrze, widziałem na własne oczy: wszystko co wartościowe od lat 70. do kalifornijskiego trashu. Jego stary jest ode mnie rok młodszy i chował się też na tych samych płytach, więc pewnie tak to Igor musiał załapać.

30 lat temu Twój ojciec wykazywał podobne zrozumienie dla twoich zainteresowań?

Titus: Był sympatycznym, kulturalnym człowiekiem, ale nie wykazywał zainteresowania czymkolwiek oprócz telewizji.

Dlaczego?

Titus: Był chory, po wylewie miał częściowy paraliż, bezwład prawej ręki. Dostał wylewu w wieku 28 lat - był jednym z lepszych studentów Politechniki Poznańskiej, boksował, miał metr 92... I raptem koniec. Mieszka w moim starym mieszkaniu na Łazarzu. Mama też jest po politechnice, pracuje do dziś.

A Ty zostałeś muzykiem. 

Titus: Ale czy ja jestem do końca muzykiem? Muzykiem to jest Iggy, który uczył się teorii.

To mu pomoże? 

Titus: Muzycznie na pewno. Warsztatowo więcej złapie ćwicząc regularnie z zespołem, bo to co innego niż siedzieć samemu w chacie i trzepać solówki. Jeśli pytasz o jego zdolności muzyczne: on jest już prawie dojrzałym gitarzystą - a chodzi mi o dojrzałość, jaką faceci nabywają po czterdziestce, tak składa dźwięki. Ale potrafi też rozłożyć solówką, że nie słyszałem jeszcze takiego zakończenia przez te 30 lat, a już z paroma dobrymi gośćmi grałem.

Porównasz go do nich?

Titus: Zdecydowanie heavy-metalowy - nie ma żadnego bluesa i innego piep...a. Jeszcze ma krótką rękę, nie taką koparę jak Litza, że riff wychodził mu spod niej jak młot. Ale wszystko przed nami...

Wychowasz sobie gitarzystę?

Titus: Nie, rock'n'roll go wychowa.

Całość na stronach Głosu Wielkopolskiego - zapraszamy do czytania:

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/547421,titus-roznica-wieku-zaciera-sie-gdy-odpalamy-wzmacniacze,id,t.html